wtorek, 5 września 2017

"Bliźnięta z lodu" S.K. Tremayne

Angus i Sarah rok po tym jak jedna z ich córek bliźniaczek- Lydia zginęła w wypadku postanawiają rzucić wszystko i przenieść się na odziedziczoną przez nich wyspę. Opuszczają tętniący życiem Londyn by osiąść w starym domku latarnika znajdującym się na jednej z maleńskich wysepek, położonej pomiędzy skałami i fiordami Hybryd Wewnętrznych.
Ta przeprowadzka ma pomóc w uporaniu się z trumą po stracie dziecka oraz pozwolić na powrót do równowagi psychicznej. Mają również nadzieję, że taka zmiana dobrze wpływnie na ich drugą córeczkę Kirstie, w której życiu strata siostry bliźniaczki zrobiła wielkie spustoszenie.

Niestety nic nie jest tak jak sobie wyobrażali i oczekiwali. Zimny mroczny dom, niesprzyjający klimat i izolacja nie przyczyniają się do tego by ich życie mogło wskoczyć na właściwe tory. Do tego brak akceptacji ze strony rówieśników sprawia, że ich żyjąca córeczka coraz bardziej poddaje się apatii i pogrąża we własnym świecie. Zaczyna zacierać się jej tożsamość.
Do głosu zaczynają dochodzić wątpliwości i pytania kogo właściwie rodzice pochowali? Lydię czy Kirstie? która córka umarła, a która wciąż jest z nimi.
W domu dochodzi do różnych niepokojących zdarzeń, staje się odczuwalna czyjaś obecność. Do tego każde z rodziców ma jakiś sekret, który ma związek ze śmiercią ich dziecka.
Od pierwszych stron można pogrążyć się w mrocznym klimacie tej książki. Smutni ludzie, cierpienie, strata, samotność. Bohaterowie książki aby było im lepiej "zrobili sobie gorzej". Wynieśli się z tętniącego życiem Londynu i osiedlili się na odizolowanej od świata wyspie. Izolacja, stare domostwo, mroczne sekrety, prawda dobijająca się do drzwi i narastające szaleństwo. To historia gęsta od tajemnic, naładowana emocjami, która wciąga i trzyma w napięciu

"Bliżnięta z lodu" S.K. Tremaune
tytuł oryginału- Ice Twins, przełożył Robert Kędzierski
Wydawnictwo Czarna Owca, 2016

4 komentarze:

  1. Właśnie zakupiłam tą książkę i już się nie mogę doczekać kiedy przy niej usiądę. Ostatnio bardzo lubię takie mroczne klimaty.
    Z mojej biblioteki

    OdpowiedzUsuń
  2. Łoooohoohoo! Już sama okładka zachęca do przeczytania, ale twoja recenzja to już w ogóle! Super! Mam wrażenie, że klimat książki mi się spodoba :)
    zaczytanamona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa historia. Muszę sięgnąć po tę książkę. Zachęciłaś mnie. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jakoś pokrętnie, poprzez "lubimy czytać" trafiłam na Rybanę a potem na "otulona książką" i wsiąkłam. Miałam spotkać się z przyjaciółką a potem jechać do chatty ale się zaczytałam w Twoich recenzjach. Uwielbiam, gdy akcja dzieje się na maleńkich wyspach lub w domach na uboczu a gdy to jest dom z historią, na maleńkiej, swojej wyspie to akcja nie ma znaczenia, bo ja się tam przenoszę i snuję swoją opowieść.

    OdpowiedzUsuń